Polecam
 
Autor wątku: gram
Identyfikator wątku: 144
Informacje o wątku
Jest 77 postów w tym wątku, i był oglądany 8906 razy.
Zobacz temat
Kto tu jest? 1 Gość (ci)
 Drukuj temat
Moje utarczki z kręgozmykiem -Gram.
bogdan
Siemanko Wink
Tak króciutko Grin
To "słuchania ciała" wiąże się też nierozerwalnie jeszcze z czymś innym, nie mniej ważnym i trzeba też na to uwagę zwrócić, bo PO wychodzi i nie wiemy skąd się TO wzięło szok
Mianowicie, mając chore jakieś piętro w naszym fortepianie, np L4/L5, podświadomie je chronimy, napinamy inne partie gorsetu mięśniowego, nadwyrężając inne, to standard i nie mamy na to zbyt dużego wpływu.
Tak jak piszesz, chodzimy inaczej, wykonujemy różne czynności inaczej ... etc.
Później się okazuje, że siadły nam kolana, biodra, inne piętra w naszym grzbiecie.
Trzeba to wszystko razem zespolić i wybrać najbardziej optymalne wyjścia. Nie jest to proste, bo trzeba cały czas o tym pamiętać, przynajmniej na początku, później wchodzi to już w nawyk Wink

Co do zabiegu, to pamiętaj - nie pacjenta się powinno dopasowywać do zabiegu, tylko zabieg do objawów.
To tak jakbyś poszła do stomatologa i kazała mu robić coś tak jak Ty chcesz, a nie jak wymaga tego leczenie.
W niektórych klinikach i szpitalach już nawet odchodzą od zabiegów endoskopowych, a na pewno nie każdą przypadłość da się tą metodą wyleczyć.
Teraz nawet metody tradycyjne są małoinwazyjne i zabieg trwa 2 godziny i na drugi, trzeci dzień idzie się doma okk

Ale było króciutko 3_@haha

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
gram
Ha! Czyli PO mamy dobrze ułożony kręgosłup a pozostają złe nawyki jego używania i trzeba sobie te prawidłowe jakby...przypomnieć.A jak to zrobić skoro przez bitych 26 lat było tak jak było ? Czy ta sztucznie wyprostowana fizjologia zrobi to za nas ?No cóż widzę tutaj jakąś część rozwiązania zagadki(lub złowróżbnych opowieści) dotyczącej złego samopoczucia PO.No może nasz Grześ jest wyjątkiem.
Mówi,ze ostatnio "nie bierze"
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Ja praktycznie, z małymi wyjątkami od zabiegu też nie biorę yahoookk
Nie doszukuj się niczego złowróżebnego, nie taki cel był postów lll
PO, złe nawyki nie zostają, [chociaż też zależy u kogoGrin], zostają nadwyrężone części ciała GrinGrinGrin
PO, to też w zależności od tego jak się czujemy, bardzie trzeba uważać, żeby ze strachu się nie zależeć, albo w euforii nie przesadzić z czymś za szybko Grin.
Z tego dwojga, to pierwsze jest chyba gorsze chyt

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
gram
Bogdan co do pokonywania bólu to czasem lepiej spasować.
Wczoraj zdrętwiały mi stópki no i było po bieganku ,bo łydki po 10 minutach bolały tak jakbym miała miażdżycę(na pewno nie mam i buty też nie były zbyt zawiązane).Poddałam się po pół godzinie .Może dzisiaj będzie lepiej.
To mi się już zdarzało tak gdzieś raz na dwa tygodnie.Jeżeli się powtórzy częściej niż raz na tydzień, to będę musiała rozważyć jakiś zbieg.

Góra czy dół .Ciekawe co prędzej padnie.
Niby z szyją lepiej niż przed dwoma miesiącami,jednak lewa ręka trzymana pod głową w leżeniu na wznak nie dotyka podłogi
No i muszę uważać jak ruszam rekami w barkach bo potrafi nieźle zaboleć .

W kwestii nadpupia to raczej nie zrobią wszystkiego na raz.
Mam 1-go wizytę u neurologa.Ciekawe co mi powie moja ostatnio już urocza pani doktor, jak poczyta ten mój rezonans.Niewykluczone ,ze skończy się wizyta u neurochirurga.No jeszcze 9 dni

Póki co w perspektywie matura w wersji rozszerzonej kąsa ostrymi ząbkami mój żołądek.i tych 6 na jedno miejsce na obranym kierunku studiów też daje w kość . Mam w żołądku kostki lodu kilka razy dziennie .Odkąd córka oblała na prawo jazdy zaczęłam mieć świadomość ,że skończył się czas ,gdy wszystko jej się udawało.Jak do tego dołożyć moje kości i parę uroków mojego mężusia to czasem mam kłopoty z zasypianiem.
Bieganie pomaga mi nad tym trochę panować.Trzeba być twardym.Życie nie jest dla mięczaków.Każdy ma swój krzyż.
Edytowane przez gram dnia 22-09-2010 14:59
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Co do pokonywania bólu, to masz chyba rację Grin
Ja wczoraj, też chyba przegiąłem, ALE... tylko wczoraj się ciut poddałem GrinGrinGrin
Nie miałem innego wyjście Wink
Dziś trochę lepiej i dalej chyba będę hołubił zasadę, że lepiej ciut więcej przesadzić, niż się zależeć Wink ccc
To "ciut" ma wymierny rozmiar, w zależności od delikwenta GrinGrinGrin
W każdy razie ja na pewno nie mogę być odnośnikiem ! lll3_@

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
gram
Jestem po wizycie u neurologa i nie wiem ,czy mam się cieszyć czy martwić.
Zgodnie z moimi przewidywaniami na leczenie operacyjne nie bardzo się nadaję ,ze względu na to właśnie ,że jest tam tego za dużo,więc szanse poprawy po jakichś 5 kolejnych zabiegach raczej nikłe.I teraz dokładnie zrozumiałam co Bogdanie miałeś na myśli mówiąc ,ze decyzję o zabiegu trzeba podjąć jak najwcześniej.Gdyby 20 lat temu istniały takie możliwości jak dziś miałabym do zrobienia tylko ześrubowanie kręgosłupa i to mogłoby zahamować tą całą degenerację ,która nastąpiła.Reasumując nic nowego się nie dowiedziałam.
Czyli :jest pani wygimnastykowana i proszę kontynuować ćwiczenia
nie dźwigać uważać przy chodzeniu,żeby się nie przewrócić albo nie wpaść w dziurę,nie zbiegać po schodach ,bezwzględnie trzymać wagę.
Ot i wszystko.zapytałam jak długo jeszcze będę j sprawna pani doktor coś tam zaczęła wykrętnie o starzeniu się kręgosłupa.Powiedziała jeszcze , żę w kwestii konsultacji neurochirurgicznej musiałabym ich mieć kilka a i tak musiałabym zdecydować sama.No cóż jestem skomplikowanym(beznadziejnym) przypadkiem zaniedbanego ,nie leczonego od dziecięcych lat schorzenia.
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Więcej optymizmu Grażynko Winkccc
Powiedz, a czemu masz nie iść na dodatkową konsultację ???
Stoi Ci coś na przeszkodzie ?
Przecież, nic nie tracisz.
Nie martw się nie tylko Ty jesteś skomplikowanym przypadkiem yahoohaha
Ze mną, też mają przeboje, tylko u mnie jest część choroby wrodzona Grin
Z jednym się zgodzę, co dokczka powiedziała, ważna kondycha fizyczna, ciągnie ona za sobą psychiczną Winkccc
Bylebyś nie popadła w skrajność z tym uważaniem na dziury i dźwiganie.
Co do czasu na zabieg, to Grażynko, bardziej "nie za późno" się zdecydować, wyczuć ten moment optymalny, choć lepiej wcześniej niż później WinkGrin

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
gram
W kwestii skrajności przy uważaniu na dziury to nic w tym przesady takie niekontrowane stąpniecie wywołuje bardzo silny ból trwający nawet kilka dni.Co do wad wrodzonych to właśnie rozszczep kręgosłupa (nie leczony od dziecka) spowodował dalsza degenerację tegoż zbioru kości,Obecnie jak wspominałam mam dolne kręgi zrośnięte ze sobą co odczuwam jako kompletny brak ruchomości na przykład przy próbie wygięcia się do tyłu w leżeniu na brzuchu( ćwiczenie kołyska jest dla mnie niewykonalne)
Wyżej mam dyskopatie na kolejnych 4rech poziomach i oczywiście tytułowy kręgozmyk.Ten cały bałagan uciska nerwy (że już nie wspomnę o zatkanym kanale kręgowym i opuchliznach wynikłych z przeciążenia ).Nie mam żądnej wiedzy o odcinku piersiowym ale przypuszczam ,ze też nic fajnego tam nie ma.
W sumie, nie mam ani centymetra zdrowego kręgosłupa
.Byłam u ortopedy,który na podstawie zdjęcia rtg kręgosłupa lędźwiowego jakiś czas temu stwierdził,ze trzeba mnie pokroić
Po obejrzeniu RMI kręgosłupa lędźwiowego i rtg mojej szyi wycofał się ze wskazania do operacji ze względu na zbyt duże ryzyko. Trudno by mi było znaleźć kogoś kto podjąłby się uporządkowania tego bałaganu

Zakładając ,że pierwszy zabieg się uda, w oczekiwaniu na następny kompensacja zrobi swoje -skutek nieprzewidywany w moim przypadku.
Musiałabym być kompletnie unieruchomiona pomiędzy kolejnymi zabiegami a to też nie gwarantuje sukcesu.

Pan doktor kazał mi wykonać kilka ruchów ,"przetestował"ł moje mięśnie (robiłam ćwiczenia na mięśnie brzucha i takie tam inne)
i stwierdził to samo co pani neurolog:że jestem wygimnastykowana ,rozciągnięta i dobrze umięśniona(brzuch miednica wewnętrzna nogi.pośladki, grzbiet) Takie mięśnie (o ile nie przytyję i dalej będę ćwiczyć) dają mi na jakiś czas większe bezpieczeństwo niż seria zabiegów,którą bym musiała przejść.Na potwierdzenie swojej tezy użył argumentu,że nie biorę prochów ,czyli mięśnie spełniają swoja rolę.Zabieg kręgosłupa lędżwiowego
w moim przypadku to ostateczność.Mogę próbować z szyją ale trzeba zrobić rezonans no i termin na koniec roku 2011.Na razie pozostaje mi żmudne wyrabianie mięśni i utrzymanie ich w prawidłowej pozycji.(zwłaszcza te łopatkowe i obręcz barkowa złe ustawienie tychże jest źródłem bólu miedzy łopatkami, potocznie zwanego"heksenszusem"WinkMuszę też popracować nad mięśniami szyi .No w sumie mam rok zobaczymy mięśnie czy skalpel .

Swoją drogą bardzo chciałabym poznać osobę która ma tyle cierpliwości do ćwiczeń co ja muszę teraz mieć, a nie jest po żadnej operacji.Rehabilitacja po zabiegach jakoś motywuje a moją motywacja ma być właśnie ryzyko operacji.Człowiek chce szybkich efektów a to są niestety całe lata ćwiczeń codziennie ,regularnie jak kolejna czynność fizjologiczna.Nauczyłam się już ćwiczyć dolne partie mięśni utrzymujących kręgosłup to może i z szyja coś zrobię.
No ale coś trzeba robić ze sobą i po prostu żyć.

Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
agula30
Moja cierpliwość do ćwiczeń trwa już trzy lata i dziesięć miesięcy, na każdej wizycie u doka słyszę, że muszę ćwiczyć i utrzymywać kręgosłup na mięśniach więc jestem w stanie wyobrazić sobie Twoją minę po takiej wizycie gdzie znowu słyszysz o ćwiczeniach. Ja nauczyłam się ćwiczyć w trakcie prac domowych i dzięki temu jak na razie jestem na w miarę normalnym chodzie, ale mimo wszystko muszę na wiele rzeczy uważać, ale tak to mamy wszyscy bez wyjątków.
Ja nie miałam żadnej operacji chociaż mam na papierze kwalifikację do zabiegu, ale prawdę mówiąc cholernie się boję bo dowiedziałam się, że na dzień dobry muszę być przygotowana na dwa zabiegi. Z moimi zabiegami jaet podobnie jak z Tobą bo jeden lekarz mówi, że to trzeba zrobić a inny po obejrzeniu wyników twierdzi, że to jest za dużo ryzyko a przepuklina w odcinku piersiowym jest nieoperacyjna.
Ja niestety nie jestem w stanie funkcjonować bez leków niestety łykam opioidy bo inne leki nie działają tylko marnują mi kiszki.
Ja mam też niezły bałagan w moich kręgozbiorach, ale nie będę tu pisać o tym.
Tak więc trenuj ćwicz i miej nadzieję, że będzie dobrze tak jak ja do tego podchodzę.
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
gram
Coś podobnego agula ,w sumie mamy to samo.Ja też napinam co mogę jak siedzę czy zmywam .Ostatnio byłam u ginekologa i baba mnie pyta czemu ja ten brzuch napinam,ha ha.A napinanie mam z tego,ze bardzo boli przy przewracaniu na bok w łóżku.Jak się napinam -nie boli.wstaje z łożka używając mięśni brzucha i pupy.Jak się zapomnę wtedy bardzo boli.
Jest tych ćwiczeń trochę a teraz jeszcze mi szyja doszła.Kurcze nie potrafię utrzymać rąk w górze.Ale prochów jeszcze nie jem.
Dzisiaj idę spróbować nordic walking.Cukierek się ze mnie nabija ,że to bajer z tymi kijkami,że równie dobrze można sobie chodzić bez.Umówiłam się na pierwszą lekcję zobaczę jak będzie.
Najwyżej będę do tyłu 10 zeta ( zjem jabłko zamiast obiadu przez kilka dni to się wyrówna)
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Grażynko a znasz "obowiązkowy styl" wstawania z łóżka przy dyskopatii, zresztą nie tylko przy dyskopatii?
Mówię całkiem poważnie.
Jak znajdę w necie, to wkleję.

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
gram
obowiązkowy?Nadymamy mięśnie brzucha i miednicy ,przewracamy się na bok ,spuszczamy nogi z łóżka najpierw jedna,potem druga. ?

Mój osobisty: w leżeniu na plecach z rozkrzyżowanymi po bokach rękami: powoli zginamy nogę w kolanie podciągając jednocześnie do klatki piersiowej,potem dołączamy drugą.(powolutku!!!) Delikatnie dociągamy kilka razy nogi pod brodę.(nie ma nic boleć) potem prostujemy nóżki i jesteśmy wstani.Jak byśmy leżeli w poprzek łóżka osiągamy pozycję siedzącą.Nic tylko wstawać.

Poszłam wczoraj na te na kijki.Najwięcej kłopotu miałam z koordynacją ruchów: lewa noga w przód ,prawy kijek w przód.Nawet jak piszę to mi się coś miesza.
Potem już było lepiej z koordynacją ,więc można było wyruszyć w teren.
Po godzinnym łażeniu z górki i pod górkę (od czasu do czasu plątały mi się nogi)uznałam,że mogłabym jeszcze łazić druga godzinę.Jednak robiło się szaro wiec postanowiłam wracać do domu no i zaczęłam biec.Niestety moje mięśnie się zbuntowały(przed nordicem biegałam jeszcze pół godziny) i stać mnie było jedynie na wolny truchcik .Wbrew pozorom łażenie z kijami po górkach i pagórkach jest trochę meczące czyli prawidłowo.Jednak jest z tym kłopot bo wszędzie mamy kostkę lub beton a po takiej powierzchni ani biegać ani łazić z kijkami .Widuje się wiele osób z kijkami na betonie a co gorsza na kostce.To nie jest dobre.Łaziłam wczoraj po trawie i po betonie,wiec widzę różnicę.Jednak mimo wszystko Jeżeli dajecie rade to jednak polecam ten sport nawet na asfalcie(beton i kostkę stanowczo odradzam ) ,zawsze to jakaś forma ruchu.
Edytowane przez bogdan dnia 05-10-2010 10:01
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
agula30
A ja wstaje zadkiem do przodu, choć wygląda to trochę pokracznie, ale najwygodniej. Oczywiście pod warunkiem, że spokojnie prześpie noc, jeśli nie to cuduje, podpieram się, podciągam, no istny cyrk ;6.
Edytowane przez agula30 dnia 05-10-2010 10:20
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
GrinGrinGrin Ja walnąłem kijkami po 10 min chodzenie po lesie w górach GrinGrinGrin
Tylko ja właziłem w chaszcze i prędzej bym sobie oczy i zęby powybijał, niż pomógł w chodzeniu haha
Nawet się pytali, gdzie ... narty zgubiłem szok3_@haha
Resztę wycieczki kijki dociążały mi kręgosłup, bo niosłem je w plecaku lol
Na tym skończyłem nordichaha
Nie wiem, jak Ciebie uczyli, ale podobno zasada jest tak, że one nie służą do podpierania, "odbicie" powinno się zacząć nie przed sobą, tylko góra przy biodrach i maksymalny ruch do tyłu, do wyprostowania łokcia.
Co do podłoża po którym chodzimy, to są specjalne nakładki [powinny być] w zależności od terenu po którym się poruszam, ja mam chyba 5.

Wiecie, że szukałem grafiki na której jest przedstawione wstawanie z łóżka i nie znalazłem Angry
Co ciekawe, sam wstawiałem na którąś z poprzednich stron lol
I kicha Angry

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
gram
No tak panowie maja te skłonności do łażenia po krzaczorach jeszcze z czasów młodości .W alternatywie kopki siana ale tych już nie ma (na polach leżą teraz takie duże dropsy)więc zostają krzaczory ale jednak zaniedbywane.Tradycja zanika...

Wczoraj pierwszy raz było i pani powiedziała ,że kijek mam mieć na razie w połowie między noga a linia biodra.Ale podejrzewam,że to jest tak jak mówić i wtedy te kijki się puszcza jak są z tyłu a jak si podpiera to się łapie-tego jeszcze nie robiłam.W kwestii podpierania to niektórzy twierdza,ze to jest istotne ze względu na odciążenie bioder i kręgosłupa.
I właśnie dlatego chce się nauczyć bo jak będę się sprawnie kijami posługiwać to jest nordic jogging i to jest mój cel.

No, z tym wstawaniem to każdy ma osobisty cyrk.Jak mój cukierek się za bardzo rozwali w łóżku to wstaję tak jak Aga na 4 rech tyłem do przodu.Tylko przed zejściem z łóżka kładę czoło na łóżku w siadzie klęcznym i próbuje naciągnąć stwardniały kręgozbiór.
Jeżeli mam dużo czasu to po przebudzeniu odwracam się na inny bok parę razy(oczywiście napinając mięśnie brzucha i wewnętrzne miednicy) próbuję ułożyć się tak by nic nie bolało,chwilkę poleżeć i wtedy kregozbiór nie jest taki sztywny i nawet nie boli
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
GrinGrinGrin Grażynko, a nie chodzi tu właśnie o wzmocnienie gorsetu mięśniowego? zamyslony
Dlatego chyba właśnie najwięcej kijki z tyłu "pracują", żeby mięśnie pracowały.
Bo, żeby odciążyć kręgosłup, to chyba byłoby bez sensu, gorsety są od tego, ale przy dyskopatii raczej nie wskazane., zresztą sam już nie wiem GrinGrinGrin

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
agula30
Faktycznie przy dyskopatii gorsety nie wskazane powiedział mi o tym jedyny uczciwy neurochirurg kiedyś na wizycie. Nawiasem mówiąc to był jedyny lekarz który widział, że coś jest nie tak z moim kręgoziorem.
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
gram
Mówiąc o odciążeniu kręgosłupa ,miałam na myśli jedynie zminimalizowanie wstrząsów na które jest narażony podczas chodzenia i biegania.Wydaje mi się ,ze opierając się na kijkach podczas szybkiego marszu ,czy lekkiego biegu trochę amortyzujemy wstrząs jakim jest dla kręgosłupa każde stąpnięcie.
Wydaje mi się tez tak jak Tobie Bogdanie,ze podczas prawidłowych ruchów kijkami pracują te tylne mięśnie,których tak rzadko używamy z dużą intensywnością

Gorsety ortopedyczne są pomocne jeżeli ktoś nie może ćwiczyć mięśni,albo musi mieć zblokowane pewne "niekorzystne" ruchy.
Zrobiłam kiedyś eksperyment:Założyłam se gorset w łóżku a potem próbowałam wstać normalnie z łózka.Widok był komiczny ,nie wiedziałam jak się ruszać , no i dlatego nic nie bolało
Chodziłam też czasami w gorsecie jak mnie bolało ale tylko wtedy gdy miałam do wykonania jakaś pracę.ale to było wtedy gdy nie miałam jeszcze dyskopatii Teraz już nie nosze tego ustrojstwa bo nauczyłam się poruszać tak by sobie nie szkodzić
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
gram
Witajcie muszę się z Wami podzielić tą niezwykła odmianą ,którą spowodowała moja wizyta u chiropraktyka.
Facet znęcał się nade mną godzinę .Dosłownie się znęcał,ból był nie do zniesienia aż krzyczałam.
Jak skończył zadawać mi ból kazał wstać z łożka .Wstałam !!!
Wstałam rozumiecie ?!Wstałam z pozycji na wznak bez cudowania ,podkurczania kolan i przewracania się na bok.Mogę kręcić szyją jak mi się podoba ,nic mnie nie blokuje,nic nie boli.Mogę się zginać w pasie a nie w biodrach jak robiłam to dotychczas.Mogę się położyć na wznak i zasnąć ,nic mnie nie boli.Wiem ,ze to wszystko brzmi nieprawdopodobnie ale tak jest ,po jednym zabiegu.
Na koniec jeszcze jedna rewelacja:Mam zrośnięte dwa pierwsze kręgi lędźwiowe,więc nigdy nie mogłam się w leżeniu na brzuchu wygiąć do wyprostu rąk po prostu się nie dało.Teraz się wyginam ,nie całkiem ale mogę bardziej niż kiedyś.Mój oprawca kazał mi robić te takie niby pompki z wygięciem w serii po 50 dziennie.Zrobiłam rano i żyje jak widać.
No i mogę na brzuchu leżeć.Żeby nie było tak całkiem różowo powiem ,że boli mnie dziś całe ciało jak po ciężkiej pracy.Wszystkie mięśnie no może tylko ręce mnie nie bola.
Bolą nawet stopy bo mój "dobroczyńca"skrobał mnie po nich jakimś okropieństwem ,które sprawiało ból.Do brzucha przyssał mi jakąś ssawkę i prawie grzebał mi we wnętrznościach.Horror!-ale z dobrym skutkiem jak na razie
No i muszę jeszcze iść do tego okropnika-dobroczyńcy.Bardzo się boje i dobrze wiem czego.
Po takiej serii zabiegów odzyskuje się sprawność na jakieś 6 miesięcy czasami na rok.Tak twierdza moi znajomi ,których tej pan leczy już od sześciu lat.
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 
bogdan
Siemanko Gram ccc
Długo Cię nie było chyt
Nie będę się wypowiadał na temat chiropraktyk, bo przyznam, że nie jestem zwolennikiem tej metody.
Długo by o tym pisać, a nie chcę krytykować bezpodstawnie.
Tak, krótko tylko Grin
Jest duży rozrzut między tymi którym coś pomogło, a tymi którym zaszkodziło.
Ważne jest z CZYM się idzie, bo etapów naszej choroby jest dużo.
Drugą sprawą jest, to, żeby WIEDZIEĆ, co zostało zrobione, jaki jest mechanizm działania, że ulżyło w bólu.
Ulżyło, nie zlikwidowało przyczynę.
W każdym razie, jeśli pomogło na jakiś czas żyć bez bólu, to już jest jakiś plus. Tylko Gram, jak masz możliwość, dopytaj się tych leczących się, a jeszcze lepiej, tych którzy już nie korzystają z tych usług, czy są jakieś "inne następstwa" tegoż leczenia.
Jeszcze raz podkreślam, to nie jest krytyka, po prostu chłodny osąd, na podstawie wiadomości od innych ludzi.
Ale ogólnie cieszę się, że możesz funkcjonować lepiej, niż PRZED.
ALE Grin - ostrożności, nigdy za wiele Wink lllhaha

Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.
Czesław Miłosz
Podzielenie się tym wpisem:
Facebook Google Tweet This Yahoo
 

Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Przejdź do forum: